Spacer po plaży #152

Raz na plaży będąc, kroczyłem dumnie po plaży.
Innym to razem, piasek me stopy sparzył bez liku.
Wiernie spoglądałem w bezmiar nieznanych odmętów;
Płytkich przybrzeżnych wód się obawiałem w lęku.
Myślałem, że ideały wielkich są mym celem w życiu,
A stało się nim poszukiwanie pełni oddechu bez przygód.
Piasek ostatecznie przesypał się przez me palce.
Mym ojcem stał się wiatr, a matką słońca w sercu blask.
Serca tchnienie uleciało z wiatrem, ku niebu;
gdzie światła, radości i szczęścia mi nigdy nie zabraknie.

Pozdrawiam serdecznie Mych Fanów, godzina 4:45 – 5:15, 19 maja 2013 roku; Krzysztof Szufla 🙂

Czytaj moje wiersze na: www.facebook.com/WierszeKrzysztofSzufla
Oficjalna Strona Wierszy: www.wierszekrzysztofszufla.wordpress.com
Polub Stronę, Obserwuj i Czytaj Wiersze. Komentuj i Udostępniaj 😀

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s