Roztopmy miłością w sercach cierniową koronę #154

Serca blask przygasa, w życiu wielka powstaje pustki brama serca.
Do zatracenia człek się stacza w łez padół bez szczęścia i pojednania.
Niegdyś ze sobą nawzajem żyli w zgodzie i intensyfikowali swe doznania.
W światłym celu wiedli żywot w pokoju ducha, bez zgiełku i chorób.
Teraz już umyka co jest ważne, co w istocie życia cel nam daje wieczny.
Straciliśmy swego powołania szept w swej duszy, przywołujący Nas;
Do opamiętania się w tej szaleńczej bitwie pomiędzy wiarą duszy;
W miłość wieczną w nas samych, co mam moc nie do pokonania,
Niezwyciężoną ponad żalem, gniewem i rozpaczą w nienawiści.
Niebo jedynie poczerniało, chociaż wybór nam dano i zaproszenie.
Czeluście się znów lodem pokryły w odmętach wyburzonych dusz,
Co goryczą w swej niedoli więzienia umysłu i błędnych poglądów;
Umierają na pozór za sprawą innych, a nie swojej pogardy dla siebie.
Nawołują nas ku drodze w mroku, mroźnej zamieci nie przeżyjemy dziś.
Ogrzej serce Panie, zadbaj o swą Damę; by dzieci swą miłością otoczyła.
Dzieci nasze przygarnęła, gdy mnie już na świecie tym nie znajdziesz.
Niechaj w mroku światło ujrzą i wzgardzoną mądrością ślepca;
Otrą z łez przywary, co tak chronić pieczołowicie postanowili.
Walczyć o nie z sił całych, bo co cenne w nas zamknięte pozostało;
Po wieki w ukryciu nie narażone na ból rozpaczy w świeci żywym,
W świecie martwym i z kamienia mury wokół siebie pielęgnują;
Aż ich dziecię czyste i światłe, więźniem nas samych się staje.
Gdzież jest wielka mrocznej nocy postać chłodem swym nas;
Otaczająca w chwili oddechu ostatniego; łzy z ran ocierająca.
Czyż i śmierć nas pozostawić na pastwę losu pragnie teraz.
Czyż niegodnymi już nawet jesteśmy w swym cierpieniu;
Odejść jak nam Bóg dał zgodę wśród rodziny i kochających.
Opuścić ten zdeformowany w masach ludzkich walk ze sobą
Cały przeinaczony obraz świat martwego i na życie wieczne zamienić?
Wielka prawda o naszym poczęciu poszła z dymem – rozproszona;
Uleciała z duszy iskra sprawiedliwej ręki boskiej przez nas odrzucona.
W toni morskiej bryzy i w głębinach najciemniejszych zatopiona;
Niż sam diabeł za swój dom uznaje, zatracona prawda życia w mroku.
Zamrożona jednak w naszym tu i teraz w nas człowieczym sercu.

Pozdrawiam serdecznie Mych Fanów, napisałem od godziny 00:30 – 01:36, 24 maja 2013 roku; Krzysztof Szufla 🙂

Czytaj moje wiersze na: www.facebook.com/WierszeKrzysztofSzufla
Oficjalna Strona Wierszy: www.wierszekrzysztofszufla.wordpress.com
Polub Stronę, Obserwuj i Czytaj Wiersze. Komentuj i Udostępniaj 😀

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s