Tu Krzycho Szufla. A jednak boję się. Ona tu jest i Gniewa się. A gniew ten to nienawiść niekończąca się w tym życiu jej. Otocz Nas MIŁOŚCIĄ byśmy nie byli zagrożeni Jej gniewem samozwańczym do śmierci #119

W nagiej okolicy bezkrwawych zbrodniarzy.
Topiąc się w błotnistej kałuży strachu.
Idziesz przez życie w nadziei na jutro.
Jednak nie ma jutra, nie ma żalu za przyszłość.
Rozwijam nocne obozowisko nieopodal gniewu i rozpaczy.
Żal do płuc się wdziera, a ty biegniesz do krawędzi.
W niedowierzania okolicy, beznadziei i gniewu,
Iskra szczęścia nagle się wyzwala, poczyna biec,
Do światła i dalej poprzez półmroku świt.
Po granice tego genialnego wyboru w kres nieodczytany.
Krąg się w krąg jasności obraca, na pozór niebywale wolno.
A Jednak jego szybkość szczytów bezmiar osiągać poczyna.
W blasku złotego runa, na pościeli granatowej leżysz.
W wiekuistość bezmiaru spoglądając i opatrzności dowodząc,
Iż słuszność miała na szlaki niepoznanie staczając Mnie bym błądził.
Opleć Mego rumaka w złoty harpun i złotą polanę go doprowadź.
Jasno i cień, do poranków krasy i w ich omdlewającej piękności.
Idę w Jego nieprzebranym i niepowtarzalnym odcieniu barw jasności.
Grzeczność Mi pozwalać nie chce na prostotę, a jednak Myślę o Tobie.
Wyrasta w pogodzie ducha, a zamiera w gniewie ciała Ma Miłość.
Zabieram Cię więc na polowanie w przepaść rozpusty, ale doprowadzam
Do codzienności lęku i potoku milczenia, w złotej Hańczy najpiękniejszej
Z wie braw, a znaczyć to nie wiem co będzie, oceń to Sam na pozór bez Twej winy.
Lecz wina jest winą spowodowaną, i nieuchronnie Cię do grobu wpędza.
A Ty się nie boisz, bo myślisz: ”A po co? Nie trzeba!” i czy się mylisz? – tego nie wiem.
Jednak sprawuj Swoją niewinną i niby blachą sprawę. Bo czyś winny kto inny osądzi.
Nie ja Nie Ty lecz Kto inny. A ty nie Myślisz. A błądzisz, płaczesz ze swej Własnej winy.
Gniew nie okazuj, bo nie jesteś być może gniewny. A co sobie Myślisz o Swym losie.
Nie Ja winny jestem, lecz kto? Nie wiesz. Dowiedz się To nie Jest takie trudne.
Czyżbyś nie chciał. Nie lubisz się uczyć. Trudno mi to przyznać, ale źle z Tobą; naprawdę.
Nie warto się broczyć. Tarmosić cudze Myśli i ich brukać w błota rzucając Je i się samego.
Czyż chcesz się utopić całkowicie w nim. Ja już nie wydostanę stamtąd Cię. Za Głęboko.
Ja nie nurkuję, nie jestem samobójcą – w porównaniu do Ciebie, boś nie rozważna i Ten gniew.

Jam tu przyszedł by Cię poprosić, a nie błagać i zmuszać do od błędu życia odstąpienia. Jesteś mimowolna i nie będę Cię błagał. Masz Własna i nie Przymuszoną Wolę. Ja nie pogwałcę BOSKICH PRAW KREACJI, tak jak Ty.
Napisałem; od dnia 23 lipca do 27 lipca 1999 roku; Krzysztof Szufla.
Wiersz w wersji Video Recytacji:

Moja Recytacja: (chwilowo brak)
Dziękuję i pozdrawiam Krzysztof Szufla.

Czytaj moje wiersze na: www.facebook.com/WierszeKrzysztofSzufla
Oficjalna Strona Wierszy: www.wierszekrzysztofszufla.wordpress.com
Polub Stronę, Obserwuj i Czytaj Wiersze. Komentuj i Udostępniaj 😀

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s