Kierując się ku strumieniu zrozumienia #140

W radosnym „Domu Swego Serca”, nie każdy może mieszkać i czuć się kochany.
I jedni i drudzy – nawet najweselsi, mają Swe chwile łez i rozpaczy.
Czujemy się osamotnieni, bez celu w życiu i na twarzach uśmiechu.
Budzimy się rankiem spoglądając w puste ściany i rozwiane marzenia;
by poznać kiedyś Tych, co przekazują – radość – z wśród Nich bycia.
Co dają spragnionym na pustyniach rozlewnej strawy,
a serca zrozpaczone przemywają i studzą z żalu istnienia bezmiaru.
Morza słów wylanych nie do tych co trzeba, niegdyś ludzi kierowałem.
Lecz i Tych poznałem, co dają wiarę, że nie urodziliśmy się na darmo.
W milczeniu więc teraz słucham, gdzie bezkrwawe dla serc poznam
zwyczaje – sumienne i prawe, szczere zamiary bezinteresownej pomocy w istnieniu.
Słońce razu kolejnego powstało, drogę wyznaczając ku WAM,
ażebym miał gdzie wracać, ze snu się budząc swej rozchwianej w TO WIARY.
Bym mógł WAS słuchać i patrzeć – ku przyszłości – jak w gwiazdy astrolog,
co swe zbiera diamenty jubiler i wziąć z sobą do domu trochę WASZEJ
RADOŚCI bycia razem, bym przed snem mógł się poczuć z kimś zespolony.
Czasem się mi to udaje. Udaje się zasnąć; a nieraz „Nie chciałem
się budzić”, tylko po to, by patrzeć w swe puste życia i zbłądzonego umysłu ściany.
Lecz widzę teraz dalej, Widzę zielenią porastające wzgórza, co niegdyś
rozległymi pastwiskami była dla sępów; co mnie pozostawiały bez tchnienia,
spragnionego; i jedynie łyk zrozumienia, światłości myśli
i w dniu pełnym, cienia – przed spoglądaniem w lustro na sienie – … „SAMEGO”…
uratować mnie od zapomnienia.
Zapomnienia w chwale bycia samemu.
Już teraz nie mówię, że nie potrzebuję pomocnej dłoni zrozumienia.
Nie szukam tez ich więcej. Nie mówię za wiele o sobie – chociaż komu mam… ???
A może się mylę i boję utraty zrozumienia.
I nie chcę nawet najlepszych przyjaciół wystawiać na próbę.
Myślałem też wcześniej, że nie szukam nic więcej.
Nie szukam już w niebycie – gdzie odpowiedni ludzie; ta i ja.
Mam jeszcze marzenie, na jeszcze jeden dobry sen.
Chcę obudzić się we śnie i ze snu w realność przejść.
I na wet wiem, kto może mi w tym pomóc …
dn. 2 sierpnia 2006 roku od godziny 1:00 do 2:35.
Z uznaniami szacunku, że tak długo ze mną wytrzymaliście do tej pory; dla wszystkich dedykuję ten wiersz wylewny. Krzysztof Szufla

P.S. 1). Podtytuł: „Wylewny wiersz, bez tytułu i nazwy niby”.
P.S. 2). Nie próbujcie rozszyfrować zagadki tego wiersza, nich to będzie taka mała tajemnica; o której wciąż w sercu sobie nucę.
P.S. 3). Nie znałem jeszcze tak dużej grupy ludzi, który by się trzymali razem.

Zwroty w cudzysłowach oznaczoną małą podpowiedź, iż są drobną przenośnia, na stwierdzenia, które są zaszyfrowane w tekście.
Wiersz w wersji Video Recytacji:

Dziękuję i pozdrawiam Krzysztof Szufla.

Czytaj moje wiersze na: www.facebook.com/WierszeKrzysztofSzufla
Oficjalna Strona Wierszy: www.wierszekrzysztofszufla.wordpress.com
Polub Stronę, Obserwuj i Czytaj Wiersze. Komentuj i Udostępniaj 😀

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s